STAR TREK - w nieruchomych obrazach część II


   Uniwersum Star Trek jak każda wielka współczesna popkulturowa franczyza rozwija się równolegle w kilku mediach. Oczywiście najważniejsze są seriale i filmy, ale nie zapominajmy o innych. Star Trek wcześniej od innych (po części też z racji swego wczesnego debiutu) dostrzegł zalety uzupełniania ekranowych opowieści o powieści i komiksy. Z czasem doszły jeszcze gry. W każdej z tych dziedzin już sama liczba tytułów może oszołomić, ale my dziś skoncentrujmy się na komiksach.

Tutaj znajdziecie pierwszą cześć artykułu.

Wracamy do naszej podróży w czasie!

   DC utraciło licencję Star Treka w 1996 r, ale nie znaczy to, że była wtedy jedynym wydawnictwem komiksowym publikujących opowieści spod znaku Star Trek. Wszak w międzyczasie na ekrany telewizorów trafił kolejny serial „Star Trek: Deep Space Nine” i leciał równolegle z „The Next Generation”. Prawa do komiksów o stacji kosmicznej DS9 wywalczyło inne, nowe i prężne wydawnictwo komiksowe Malibu. Swoją serię zaczęło publikować w 1993 r. i był to pierwszy komiksowy Star Trek w którego tworzenie mocno zaangażowali się również twórcy samego serialu. Swoje komiksowe pomysły realizowali tu aktorzy (m.in. Mark Lenard czy Aron Eisenberg). Obok głównej serii pojawiło się też sporo wydań specjalnych czy bocznych miniserii (pomysł, który po latach okazał się kluczowy dla odnowy komiksowych Star Treków, ale nie uprzedzajmy faktów). Malibu radziło sobie nieźle, planowało uruchomienie kolejnej serii związanej z następnym serialem „Star Trek: Voyager”, ale niestety w 1996 zamiast kupić kolejne licencje i odnowić starsze straciło prawa do wszystkich startrekowych pomysłów podobnie jak DC. Dlaczego?



    Bo marką Star Trek ponownie zainteresował się największy gracz na rynku, czyli Marvel. W efekcie umowy z wytwórnią Paramount powstał nowy imprint pod niewyszukaną nazwą Marvel/Paramount a w jego ramach naprawdę sporo startrekowych komiksów. I po raz pierwszy nie były to tylko kolejne opowieści o znanych nam z ekranu załogach, ale (podobnie jak już od jakiegoś czasu działo się w powieściach spod znaku Star Trek) zaczęto poszerzać uniwersum na boki. I tak obok normalnych serii „Star Trek: Deep Space Nine” i „Star Trek: Voyager” pojawiła się seria „Star Trek: Early Voyages” o wcześniejszych losach Enterprice jeszcze zanim funkcję kapitana objął Kirk, czyli pod komendą Christophera Pike’a. Kolejna seria „Star Trek: Starfleet Academy” opowiadała o przygodach grupy kadetów Gwiezdnej Floty (wśród nich był znany z DS9 Ferengi, Nog). Ba, ukazał się nawet crossover, czyli wspólna przygoda bohaterów Star Treka z największymi gwiazdami Marvela, czyli mutantami X-Men. Przez kilkanaście miesięcy wyglądało to wszystko pięknie i rozwijało się w fajnym tempie, acz po półtora roku przyszło do rozliczeń i współpracę z Paramount błyskawicznie zamknięto a wszystkie serie skasowano.



    Na szczęście przerwa nie trwała długo. Do gry wróciło bowiem DC, a dokładniej połączone z DC wówczas od niedawna wydawnictwo Jima Lee – Wildstorm, które wykupiło licencje na wszystkie komiksowe wariacje na Star Treka na trzy lata (1999-2002). I były to lata pełne świetnych miniserii rozgrywających się zarówno na pokładach znanych nam z seriali statków, jak i komiksów nawiązujących do innych startrekowych opowieści (np. do cyklu powieściowego „New Frontier” Petera Davida, czy gry komputerowej „Elite Force”). To był czas, gdy swoją szansę na zmierzenie się z tymi postaciami dostało wielu znanych scenarzystów komiksowych i pisarzy sf. Niestety i tym razem licencji nie przedłużono.




    W czasie gdy żadne wydawnictwo publikujące normalne komiksy nie zdecydowało się na zakup licencji, ukazało się kilka (dokładnie cztery) tomiki spod znaku „Star Trek Manga”. Wyd. Tokyopop opublikowało bowiem swoje antologie mangowych komiksów (tworzonych przez twórców mangi i takich, którzy tym gatunkiem się inspirują) nawiązujących do klasycznych seriali – trzy do TOS i jeden do TNG.



     I tak wreszcie dochodzimy do współczesności i wydawnictwa IDW Publishing. Pierwszy ich komiks spod znaku Star Trek wyszedł w styczniu 2007 r. czyli już jedenaście lat temu. I nic nie wskazuje na to, by mieli przestać, więc mamy do czynienia z najdłuższym licencjobiorcą ST w historii. IDW zaczęło podobnie jak ich poprzednicy od miniserii osadzonych w najróżniejszych czasach i miejscach uniwersum Star Trek. W swoich seriach rozwijali na boki pomysły z klasycznych odcinków, zgłębiali charaktery różnych komiksowych ras, dopisywali sequele do popularnych historii, krzyżowali wątki Star Treka z innymi słynnymi franczyzami (Doktorem Who, Planetą Małp, Green Lanternem), bawili się marką w najróżniejszy sposób. 



Gdy do kin trafił nowy „Star Trek” J.J. Abramsa uznali, że pora zmierzyć się już nie tylko z miniseriami, ale i dużą poważną i długą serią – i to właśnie komiks, którego pierwszy tom przeczytacie niedługo po polsku. Co ważne od samego początku koordynowali tu pracę ze scenarzystami filmu i pilnowali, by ich opowieści były spójne i pasowały do nowej filmowej sagi na każdym poziomie. To komiksowa jakość na miarę XXI wieku i ukoronowanie wielu dekad historii komiksów spod znaku ST. No i z pewnością to jeszcze nie koniec tej historii…



A w międzyczasie zapraszamy na stronę naszego wydawnictwa Ultimate Comics, gdzie możecie zapoznać się z informacjami o komiksie "Star Trek Tom Pierwszy".

Autor: Kamil Śmiałkowski



#startrek #klingoni #st #komiks #ultimatecomics #film #serial #kirk #spock #startrekdiscovery #wherenoonehasgonebefore #netflix #enterprise #ussenterprise #scotty #uhura #sulu #jameskirk #jimkirk #mccoy #nyotauhura #checov #pavelchecov #hikarusulu #montgomeryscotty #nero